Złota era rocka w Strzelnie – część czternasta, czyli rozmowa z perkusistą Marcinem Adamskim.
Nie będę przypominał, o co chodzi w tej Złotej erze rocka w Strzelnie – zainteresowanych odsyłam do rozmowy z Jackiem Łuczakiem. Wyjaśnię tylko, że pojawiające się w rozmowie „Kino” to budynek byłego Kina Kujawianka przy ul. Gimnazjalnej w Strzelnie (dzisiaj siedziba Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji). Może jeszcze przypomnę, że na końcu każdej z rozmów, w nawiasie jest podany miesiąc i rok – to z kronikarskiego obowiązku, żeby za 5, 10 czy 15 lat było wiadomo, kiedy z kim rozmawiałem. :-) 

***

Zapamiętałem cię jako człowieka, który chyba nigdy nie rozstawał się z pałeczkami do perkusji. Kiedy zacząłeś się uczyć grać na tym instrumencie?
Nie pamiętam.

A dlaczego postanowiłeś grać właśnie na perkusji?
To się tak samo z siebie nie wzięło. Powiem tak: pochodzę z rodziny muzykalnej. :-) Wujowie moi grali na gitarach. Jeden mój wuja miał kapelę – dobrze grali jak na tamte czasy, ale tylko wesela i zabawy. Nawet mi też kupili gitarę. :-) Nie nauczyłem się na niej grać, ale próbowałem! Wuja Mariusz powiedział: Niech już gra na tych bębnach. I poszły konie!
Wtedy były trudne czasy, żeby coś kupić ze sprzętu.

W takim razie jak to było z twoją pierwszą perkusją – kupiłeś ją, dostałeś, czy może pożyczyłeś?
Wuja miał ten zespół, wiec zawsze chodziłem tam na próby. Pamiętam, że grał Jurek na bębnach. Pierwszy swój werbel kupiłem w Toruniu – za 140 zł. A perkusji jeszcze nie miałem, więc zapisałem się do Orkiestry Dętej OSP w Strzelnie :-) , bo tam mieli dwa zestawy – jak na tamte czasy to był, k….a, hit! Pozdrawiam OSP Strzelno i Piotra Barczaka.

Jak poszedłeś do Orkiestry OSP to już umiałeś coś zagrać na perkusji?
Ja nie grałem tam na perkusji – po prostu przeszkadzałem tylko. :-) A tak naprawdę, mogłem nawet ją wypożyczyć do domu. I wtedy się zaczęło.

Pewnie ćwiczyłeś dzień i noc?
Tak, jak babci nie było w domu. Ale babcia była wyrozumiała!

W 1991 roku w Strzelnie powstał zespół Pax lub Fax – nie potrafię ustalić, jak się ta grupa nazywała, w składzie którego byli uczniowie strzeleńskich „podstawówek” – między innymi ty na perkusji. Waszym opiekunem był Piotr Barczak. Pamiętasz tę grupę?
Pewnie, to był mój pierwszy zespół. :-) Były występy, gdzieś się jechało – było dobrze. Ale przyszła taka chwila, że się zaczęło grać w innej grupie. W Kinie wtedy był dostęp do instrumentów. Ale zanim przyszliśmy do Strzelna, to graliśmy w Inowrocławiu. To były Kretki Szamana. Chłopaki z Inowrocławia. W sumie jeden z nich był z Inowrocławia – „Wodzu”. Graliśmy u niego w domu – w pokoju malutkim, ale było super! Do tej kapeli mnie wciągnął „Promyk” (Andrzej Rosiński – przyp. erbe) – basista. Oni już grali, ale nie mieli perkusisty. A później to już ja wciągnąłem „Sobola” (Sławomir Sobczak – przyp. erbe). I to był cały skład.

Ty na perkusji, „Wodzu” na gitarze, „Promyk” na basie, „Sobol” na wokalu. A nie grał też z wami „Łapa” – Robert Łapiński?
Też grał. Na gitarze, prowadzącej – tak to się chyba mówi.

A jak to się stało, że do tej grupy wciągnąłeś „Sobola”?
No bo on chciał śpiewać. Wyć raczej – death metal i te sprawy. :-)

Ty też byłeś fanem metalu. A Kretki Szamana to był zespół raczej punkowy. Odnajdywałeś się w tej stylistyce punkowej?
Nie, ale chciałem to grać, a słuchać death metalu.

Wasze koncerty pamiętasz?
Dużo tego nie było.

Graliście kowery czy komponowaliście własne utwory?
Kowery, na przykład KSU Psy wojny. Swoje też graliśmy, ale z tym komponowaniem to nie pamiętam jak było – oni już grali jak ja wkroczyłem.

Strona 9 folderu z "Jarocina '94" - wśród zespołów wymienione Kretki Szamana z Inowrocławia (foldery "Jarocińskie" są dostępne na stronie jarocin-festiwal.com)

Strona 9 folderu z „Jarocina ’94″ – wśród zespołów wymienione Kretki Szamana z Inowrocławia (foldery „Jarocińskie” są dostępne na stronie jarocin-festiwal.com)

W 1994 roku wysłaliście kasetę na konkurs do „Jarocina”. Ale na Festiwalu nie zagraliście. Pamiętasz jak nagrywaliście tę kasetę?
Na magnetofon. Było ciężko. Ale nie to, że słabo graliśmy, tylko za późno wysłaliśmy kasetę. Później zagraliśmy koncert w Strzelnie i zgodzili się na próby w Kinie.

W Kretkach byłeś do końca istnienia zespołu?
Dopóki nas nie… Był taki koncert, po którym nas po prostu wygnali z Kina. Za szybko z nas gwiazdy chcieliśmy zrobić :-) – autografy nawet były. Było ostro na koncercie i się porobiło – za dużo się wypiło, wstyd dla kierownika i tak dalej… I zakaz wstępu do Kina.
Ale tak wyszło, że zagrałem tam z innym zespołem – King Lear. W składzie Tomek Pieszak był (gitara – przyp. erbe), „Gzeniu” – Grzegorz Swędrowski (gitara – przyp. erbe), świętej pamięci Bogdan Ornatek (bas – przyp. erbe), ja na perkusji, a na wokalu „Żaba” – Jarek Andrzejewski. Metallicę graliśmy, Purpli, Satrianiego, Dżem. „Gzeniu” był naprawdę dobry na gitarze. Bogdan Ornatek też – starszy gość, ale na basie potrafił sporo.
A później poszedłem do wojska i się skończyło. I tyle z kariery mojej. Ale w wojsku też grałem w klubie żołnierskim. „Gzeniu” przyjechał do mnie w odwiedziny i działo się.

A powiedz mi jeszcze, jak zapamiętałeś koncerty w Kinie, bo na pewno byłeś na nich nie tylko jako muzyk, ale też jako widz.
Dobrze. Pamiętam, że w Parku 750-lecia przy dawnej Szkole nr 3 też grali. Pamiętam, że od czasu tych koncertów tak sobie wkręciłem, że… Po prostu muzyka i ten łomot… Wtedy grał Rysiu Nowak. Pamiętam też, że pierwszy koncert Kretek nawet opisali w gazecie.

(lipiec 2015)