State Urge 2

State Urge

Panowie zagrali na ubiegłorocznej edycji festiwalu. W tym roku plan był taki, że tylko odbiorą Nagrodę im. Roberta „RoRo” Roszaka (organizatorzy festiwalu – Stowarzyszenie Inicjatyw Niezależnych Progres – wyróżniają w ten sposób najlepsze wydawnictwo muzyczne za dany rok), ale na kilka dni przed imprezą okazało się, że nie wystąpi zespół Lizard. Zagrali State Urge. I to jak zagrali!

Głównie materiał z albumu White Rock Experience. Być może przestaję być wobec nich obiektywny, bo już ubiegłoroczny koncert zrobił na mnie wrażenie, a debiut płytowy spodobał się bardzo, ale śmiem twierdzić, że zagrali jeszcze lepiej niż rok temu – było w tym jeszcze więcej energii, jeszcze więcej magii…

Zapowiedzieli, że w grudniu będzie nowa płyta. Najnowszy singiel – Before The Dawn, na którym obok pieśni tytułowej znalazła się też ich wersja Halucynacji grupy Republika zarejestrowana na koncercie pn. Trójmiasto gra Nowe Sytuacje (płytkę można było nabyć za jedyne 5 zł – w pakiecie z koszulką) – jest potwierdzeniem, że po kolejny album State Urge należy sięgnąć.

Halucynacje były na koniec. Pewnie nie tylko ja w tym momencie pomyślałem sobie – świetne zakończenie. Szybko okazało się jednak, że to było zakończenie, ale części pierwszej koncertu. Kiedy wychodzili ponownie nie spodziewałem się, że to będzie kilkadziesiąt minut poświęcone grupie… Pink Floyd! Shine on you crazy diamond na początek, Comfortably numb na koniec, a w środku kawałek płyty Dark Side Of The Moon. Zapadły ciemności, dużo lepsze niż ubiegłych latach oświetlenie i muzyka Pink Floyd w wykonaniu czwórki młodych, zdolnych muzyków ze State Urge…

Tak, to był wyjątkowo magiczny wieczór.

Fot. i obr.: erbe

***

To jedyny zespół, na którym byłem w Gniewkowie (poza fragmentem występu Disperse – zagrali przed State Urge). Może ktoś ma ochotę podzielić się wrażeniami z koncertu np. grupy Collage?