W programie tegorocznej edycji Norbertańskich Dni Młodych zaplanowano trzy koncerty. W związku z tym, że mogłem być tylko na jednym, wybrałem Poturbę.

Poturba na „norbertańskiej” scenie (fot. erbe)

Zespół wystąpił w składzie inowrocławsko-strzeleńskim: Andrzej Kortas (klarnet, śpiew), Piotr Barczak (akordeon, puzon, śpiew), Mirosław Marczyński (kontrabas) i Michał Maciejewski (instrumenty perkusyjne, gitara). Reprezentant Strzelna to oczywiście Piotr Barczak, który w czasie koncertów, organizowanych w ramach NDM nie ma szczęścia do pogody – kiedy kilka lat temu wystąpił z grupą Lux Vera, aura była równie niesprzyjająca. Jeżeli do tego dodam, że Poturba zagrała bardzo interesującą, ale trudną, bo sięgającą do źródeł, niewygładzoną popowymi naleciałościami muzykę folkową, to łatwo odgadnąć, że tłumów pod sceną nie było. A szkoda.

Sobotni występ to folk m.in. z Białorusi, Kazachstanu i Rosji. Nic dziwnego – znam muzyków Poturby i wiem, że na pewno część z nich bardzo często spogląda w stronę naszej wschodniej granicy. Zaczęli dwiema pieśniami, zasłyszanymi przez Andrzeja i Piotra na białoruskim weselu (Piotr i Andrzej byli zarówno na Białorusi, jak i  w Kazachstanie). Od razu przypomniała mi się, dawno, dawno temu wręcz katowana przeze mnie kaseta zespołu The Ukrainians :-)

Maciej Maciejewski zagrał m.in. na instrumentach perkusyjnych (fot. erbe)

Michał Maciejewski zagrał m.in. na instrumentach perkusyjnych (fot. erbe)

Poturba to także polska muzyka ludowa. I to nie byle jaka, bo zaczerpnięta z tego, co zapisał Oskar Kolberg. I to był dla słuchacza chyba najtrudniejszy fragment koncertu. Pojawił się również akcent regionalny – pochodząca z Rzadkwina pieśń Nie wygoniej owczaryszku, już kiedyś wykonywana (w zdecydowanie bardziej rockowej wersji) przez strzeleńską kapelę Do Widzenia.

Mi się podobało. Wrażenia nie zepsuł nawet wykonany na koniec i niepasujący do reszty, ale jednocześnie zdradzający także inne zainteresowania muzyczne członków grupy, jazzowo-swingujący (to chyba dobre określenie) All of me :-) Żeby jednak w pełni nacieszyć się ich muzyką i kunsztem wykonania trzeba Poturby posłuchać w zamkniętym pomieszczeniu, bez hulającego wiatru, chłodu i atmosfery pikniku rodzinnego. Zdecydowanie bardziej odpowiedni byłby półmrok sali koncertowej.

***

6 lipca (niedziela) Poturba zagra w Markowicach. Przy okazji tego koncertu na blogu napiszę więcej o samym zespole.