3 . Słowo drukowane

 

MUZYKA ŁAGODZI OBYCZAJE

W czasie ostatnich dwudziestu lat w Strzelnie wydawano sporo różnych czasopism. Tematycznie dominowała w nich „mała ojczyzna”, ale nie brakowało też tekstów wychodzących poza lokalne „opłotki”. Niestety muzyka rockowa (właściwie nie tylko rockowa) nie cieszyła się zainteresowaniem autorów. W drukowanych periodykach znalazłem dwie recenzje w piśmie Strzeleńskie To i Owo (pod wspólnym tytułem Muzyka łagodzi obyczaje), a we Wieściach ze Strzelna krótką notkę Kamili Wiśniewskiej o festiwalu „Blues Meeting 2004” w toruńskiej „Od Nowie” (2004, nr 76) i sygnał informacyjny Sławka Tarczewskiego – w lipcu 2005 r. w Kruszwicy odbył się koncert Raz Dwa Trzy, a w Inowrocławiu Grzegorz Turnau świętował czterdzieste urodziny. Tekst Sławka zaczyna się od bardzo fajnego stwierdzenia: Strzelnianie bywają na „świętach kultury” w sąsiednich miastach (2005, nr 81). Nic się w tej kwestii nie zmieniło:-)

Autorem wspomnianych recenzji z pisma Strzeleńskie To i Owo jest Wiesław Woźnica. Jesienią 1993 r. napisał on artykuł poświęcony In The Court Of The Crimson King Crimson, a w roku następnym - Dark Side Of The Moon Pink Floyd (1994, nr 25). W pierwszym z nich „rock” został postawiony na równi z innymi dziedzinami sztuki: ...muzyce rockowej rzadko nadaje się rangę dzieła sztuki, ale nie zauważa się wszystkich niezaprzeczalnych wartości, które ze sobą niesie, podkreślając za to związane z nią zjawiska negatywne, a debiut King Crimson stanął w jednym szeregu m.in. z Procesem Kafki (1993, nr 23). To nie spodobało się Stanisławowi Gajosowi, który w opublikowanym w kolejnym numerze periodyku liście zaznaczył: …„Na Dworze…” jest materiałem mocno kontrowersyjnym, bo czyż postawienie na równi muzyki rockowej z dziełem Kafki nie powinno szokować? Nic więcej na ten temat nie odnalazłem. Trochę szkoda, bo mogłaby się wywiązać interesująca dyskusja. Nie to co moje rozmowy z Wiesławem, które wyglądają mniej więcej tak:

- Co nowego kupiłeś? – pyta Wiesław.
- Najnowsze Lao Che – odpowiadam.
- Eee…

Zdarza się, że „pogawędka” trwa trochę dużej:-) :

- Masz coś nowego?
- „Demons And Wizards” Uriah Heep.
- Jedyne Uriah Heep, jakie warto mieć to „Look At Yourself”.

 

PERPETUUM MOBILE

Więcej artykułów o „szarpidrutach” znalazło się w wydawanym metodą kserograficzną piśmie pt. Perpetuum Mobile. Biuletyn wysoce kulturalny. Pierwszy numer tegoż oryginalnego przedsięwzięcia (ewenement na lokalnym rynku prasowym – nie ma nic o „małej ojczyźnie”) ukazał się w grudniu 1997 r. Sugerując się posiadanym zbiorem mogę stwierdzić, że do grudnia 1999 r. ukazało się 8 numerów.

Twórcy biuletynu to takie intelektualne „niespokojne duchy” naszego podwórka (prawie wszyscy zostali już wspomniani w niniejszym artykule) – Piotr Barczak, Stanisław Gajos (pomysłodawca), Marcin Przybylski i Wiesław Woźnica. W trakcie wydawania Perpetuum Mobile utworzyli oni Koło Pomocy Metafizycznej: W związku z posiadaniem wolnych mocy przerobowych (myślnych) na podłożu Koła Przyjaciół Muzyki (KPM) zawiązała się nowa grupa przetwórstwa idei filozoficzno – kulturalno – społecznych pod nazwą Krąg Pomocy Metafizycznej (KPM). Na spotkania zapraszali wszystkich, którzy mieli problemy o podłożu filozoficznym psychologicznym, socjologicznym, teologicznym, kulturowym (1998, nr 1).

 


 


Wybrane okładki „Perpetuum Mobile”

Zainteresowania Kręgu Pomocy Metafizycznej miały swoje odzwierciedlenie w artykułach, zamieszczanych na łamach biuletynu. Zgodnie z przyjętą zasadą, każdy numer miał temat przewodni, kolejno: „Bóg”, „społeczeństwo demokratyczne”, kultura”, „władza”, „Boże Narodzenie”, „sztuka”, „wojna” i chyba schizo. W odniesieniu do pierwszego numeru we Wieściach ze Strzelna stwierdzono: Artykuły posiadają w znacznej mierze charakter filozoficzny i wymagają wnikliwej analizy (1998, nr 37). Później było podobnie. Nigdy nie udało mi się „przebrnąć” przez całą treść Perpetuum Mobile – to często trudne w odbiorze teksty. Ważne jest to, że znalazła się tam muzyka – Marcin Przybylski napisał o albumach Cocteau Twins, Closer Joy Division, October Rust Type O Negative i Outside Davida Bowiego; Wiesław Woźnica w kilku tekstach dał upust swojej fascynacji grupą Pink Floyd, a ja – SBB (mój pierwszy artykuł w życiu:-) ); drugi artykuł mojego autorstwa dotyczył albumu Ohyda Lady Pank.

Na przełomie 2002 i 2003 r. koncepcja Perpetuum Mobile powróciła. Ukazał się jeden numer, przygotowany przez Marcina Przybylskiego, Piotra Barczaka i przeze mnie. I właśnie tego numeru mi brakuje:-) Nie wiem, co żeśmy tam napisali. Pamiętam tylko, że miało to niewiele wspólnego z pierwotną ideą i filozoficznym „zacięciem”.

 

4. W odtwarzaczu i Internecie

 

BLUESOWA AGNIESZKA

Strzeleńscy muzycy w studio i na CD? Zgadza się. Najwięcej jak dotąd osiągnęła Agnieszka Twardowska. Jedna z wokalnych wychowanek Grażyny Adamskiej nagrywała już jako członkini grupy Gaja (także prowadzonym przez panią Grażynę – medal się kobiecie należy za te wszystkie muzyczne sukcesy jej podopiecznych), na swoim koncie ma także nagrania w bydgoskim Radio PiK (były prezentowane na antenie). Ta młoda dziewczyna spotkała na swojej drodze bluesa, wyszła z tego płyta – w 2011 r. wystąpiła z grupą After Blues na „Zaduszkach bluesowych” w Szczecinie (trzon repertuaru stanowiły utwory grupy Breakout); rok później ukazał się koncertowy Blues łączy pokolenia. Poradziła sobie? Na moim poprzednim blogu zanotowałem: Według mnie kobitka poradziła sobie bardzo dobrze. Przyznam, że przy pierwszym podejściu do płyty złapałem się na porównania z Mirą Kubasińską. Później już nie zawracałem sobie tym głowy, a „Blues…” zaczął sprawiać przyjemność:-) Agnieszka to profesjonalistka, śpiewa bardzo fajnie, potrafi nieźle „wyciągnąć”. Do blues rocka się nadaje:-)

 

PIERWSZA PŁYTA

Na początku wieku płytę nagrała Ewa Siekacz (wspomniana w cz. 1 wokalistka zespołu Po Stronie Nadziei). Wieści ze Strzelna: Jak to często bywa o całej sprawie zadecydował przypadek. Podczas jednego z występów w Mogilnie doszło do rozmowy między opiekunem Ewy – Krzysztofem Łuczakiem a znanym mogileńskim muzykiem Krzysztofem Krąkowskim, który podsunął pomysł zrealizowania nagrań w stolicy powiatu. Po wstępnych ustaleniach […] zapadła decyzja – robimy płytę. Album zatytułowany Po Prostu nagrywano od listopada 2000 r. do początku stycznia 2001 r., całość realizował Stanisław Holak. W chórkach śpiewała Monika Padniewska. Podobnie jak w przypadku Agnieszki Twardowskiej i After Blues CD zawierało 13 utworów, tym razem jednak zdecydowanie mniej rockowych (m.in. Na językach, Obudź we mnie Venus, Zakochani są wśród nas, I will always love you, Damą być). Po Prostu nigdy nie miałem w ręku – przy najbliższej okazji porozmawiam z panem Krzysztofem (też należy się medal – za muzyczną aktywność), może pożyczy:-) Fajnie będzie posłuchać płyty, która jest pierwszym tego typu wydawnictwem w historii Strzelna (2001, nr 53).

 


Okładka płyty Ewy Siekacz (źródło: „Wieści ze Strzelna”, 2001, nr 53)

Na koniec kilka słów o tym, co można znaleźć w internetowym „sezamie”. Żeby się przekonać, że „duch w narodzie nie ginie” wystarczy wpisać hasło „Mikołaj Konkiewicz” lub „Robert Żuchowski”. Przy prezentacji ich twórczości padają tytuły płyt, ale jakoś nie mogłem znaleźć więcej informacji na ten temat. Może komuś się uda – proponuję zacząć od występów FonoFuzji, Not All Done oraz  utworów: Wypijmy zdrowie (Żaba) i Ten Ostatni (Ambasada).

CDN.