Zacznę od odnowionej „Od Nowy”, bo nie sposób nie zauważyć zmiany – nowe wejście, hol, toalety i szatnia. Wszystko raczej jak w nowoczesnej siedzibie jakiegoś rynkowego giganta, a nie w miejscu, powszechnie znanym jako klub studencki. Ot, taki znak czasu:-) Dalej po staremu, przypuszczam jednak, że nowe „wejście” to dopiero początek.

Maria Peszek zapowiadała, że pierwszą część koncertów, promujących album Jezus Maria Peszek, wypełni zawartość najnowszego dzieła artystki. Tak było w toruńskiej „Od Nowie”. Chętnych do posłuchania „współczesnej patriotki” było wielu – sala klubu wypełniła się po brzegi.

Pieśni z Jezus Maria Peszek w wersji koncertowej zabrzmiały bardziej surowo. To chyba nie przypadek, że tego wieczoru artystka była ubrana w czerwone spodnie z trzema białymi paskami i białą koszulkę. Czytelne nawiązanie do polskiej flagi. Peszek w biało-czerwonych barwach śpiewająca Sorry Polsko? Bezcenne:-)

Nie spodziewałem się, że usłyszę Personal Jesus Depeche Mode. Tym utworem muzycy otworzyli drugą część koncertu (Maria Peszek w sportowych spodenkach i takowej kurtce oraz różowych „lennonkach” na nosie). Później Ciało z porywającym perkusyjnym solo, Piosenka dla Edka i utwory, z których nie zapamiętałem choćby fragmentu tekstu, w związku z czym nie mogę „skonsultować” z Internetem, co to było:-)

Koncert miał część trzecią. Gdy Maria Peszek wychodziła na scenę my byliśmy już w drodze do szatni. Nie zostaliśmy, bo późno, bo do domu daleko, bo do pracy, bo…:-)

Nie żałuję, że pojechałem na ten koncert. Dzięki temu mogłem się przekonać, że Maria Peszek nie jest wariatką czy jakimś „dziwadłem”, że, jak my wszyscy, uśmiecha się i wzrusza, że potrafi zarówno ładnie zaśpiewać, jak i ryknąć do mikrofonu. Przekonałem się również, że Jezus Maria Peszek robi na mnie większe wrażenie w wersji albumowej, słuchanej w domowym zaciszu.