W społeczeństwie panuje powszechne przekonanie, że oferta tzw. imprez kulturalnych na prowincji jest co najmniej niewystarczająca i nie zaspokaja potrzeb mieszkańców. „Nie ma gdzie pójść”, „nic się tu nie dzieje”, „kulturalna pustynia” – oto wybrane określenia, formułowane w czasie rozmów na temat stanu kultury w wielu małych miastach, w tym także w moim rodzinnym, kujawskim Strzelnie.

Czy rzeczywiście cechą charakterystyczną naszego miasta jest marazm kulturalny? Uważam, że nie. Biorąc pod uwagę „moce przerobowe” kilkutysięcznej mieściny trzeba przyznać, że Strzelnu daleko do miana „kulturalnej pustyni”. Gdyby jeszcze spróbować bardziej „wyczuć” zainteresowania ludzi i wykazać się większą aktywnością i pomysłowością (obecnie na tym polu najwięcej do zaoferowania ma miejscowa parafia św. Trójcy), to Strzelno mogłoby być ważnym punktem na kulturalnej mapie regionu (jestem świadom tego, że pisząc te słowa narażam się na krytykę, ponieważ w kwestii wspomnianej „aktywności i pomysłowości” nie mam nic do powiedzenia – mój zapał do angażowania się w działalność na rzecz tzw. „małej ojczyzny” umarł śmiercią naturalną już kilka lat temu:-) ).

Póki co, takowym punktem nie jesteśmy. Nie znaczy to jednak, że „nic się tu nie dzieje”. Problem tkwi w nas samych. Tak z ręką na sercu – kto z nas, mając możliwość wybrania się na koncert, wystawę czy, dajmy na to, wieczór kabaretowy, częściej decydował się na kanapę z telewizorem? Nikt nam nie każe biegać za „kulturą” . Nie wierzę jednak, że żadna z propozycji nie trafia w nasze gusta. Po prostu nam się nie chce – bo zimno, bo ciemno, bo daleko, bo zmęczony, bo gdyby przyjechał… (tu można wstawić dowolnie wybranego artystę) itp. Wychodzą nasze wady narodowe – skłonność do narzekania i lenistwo:-)

Żeby już nie brnąć w temat, przejdę do meritum. Szanowni Państwo, oto opowieść o wybranych przejawach muzycznej działalności kulturalnej w Strzelnie na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, napisana z perspektywy uczestnika, współorganizatora oraz człowieka, który „na szybko” zebrał trochę materiałów archiwalnych:-)


1. Strzeleńskie święta rockowe

 

KONCERT ZA KONCERTEM

Lata dziewięćdziesiąte wręcz eksplodowały rockiem. Po raz kolejny w historii okazało się, że do grania wystarczą gitara, bas, perkusja i dobre chęci. W Strzelnie miejscem, gdzie w tym czasie spotykali się miłośnicy muzyki rockowej było Kino „Kujawianka” (dzisiejsza siedziba Domu Kultury). Sala kinowa dobrze nadawała się do muzykowania – brak okien, ściany wyłożone materiałem, a do tego scena, pod którą nie tylko ja po raz pierwszy „się zakręciłem”.

To nie były pojedyncze koncerty. Organizowano je przez kilka lat, z reguły przy okazji kolejnych finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Imprezy gromadziły po kilkaset osób z całego regionu. W 1997 r. kronikarz z Domu Kultury zanotował, że koncert na rzecz WOŚP odbył się we wspaniałej atmosferze. Młodzież strzeleńska po raz kolejny udowodniła, że potrafi się bawić na koncertach. […] Przybyło ponad sześciuset młodych ludzi. Piotr Lewandowski z Domu Kultury powiedział mi, że najlepsze koncerty odbyły się w latach 1993-1994.

A co ja pamiętam z tamtych imprez? Było duszno i się kurzyło, najczęściej grano Hey Joe Hendrixa, podłoga trzeszczała, a zamiast biletów były pieczątki na rękę. Na studiach, czyli już po strzeleńskich świętach rockowych, przez 4 lata kumplowałem się z człowiekiem o imieniu Wojtek. Cały czas miałem wrażenie, że wcześniej już go gdzieś widziałem. Sprawa wyjaśniła się na piątym roku – to był wokalista występującego w Strzelnie zespołu Plankton:-)

 

ZESPOŁY

Nie jestem w stanie odtworzyć pełnej listy koncertów oraz wykonawców. Nie znam nikogo, kto by wówczas prowadził szczegółowe notatki, ja nie miałem jeszcze „zboczenia” historycznego i nie gromadziłem materiałów (trzeba było zdzierać plakaty z tablic informacyjnych:-) ). Według „Kroniki” Domu Kultury w latach 1993-2000 odbyły się następujące koncerty: ♦ listopad 1993 – Splin, Do Widzenia, Zenon Krater i Air Force One (pamiętacie utwór promujący ogólnopolską „Wojnę z trzema schodami”?), ♦ styczeń 1994 – Finał WOŚP, brak informacji o zespołach (na zdjęciu w „Kronice” jest tylko Do Widzenia), ♦ styczeń 1995 – Finał WOŚP: One Way, Snaps Gate Blues, Kredki Szamana, Mojra, Diabelski Młyn, ♦ 7 stycznia 1996 – Finał WOŚP: Konfusjon, Kredki Szamana, Plankton (z zamieszczonych zdjęć wynika, że to nie wszyscy wykonawcy), ♦ 5 stycznia 1997 – Finał WOŚP: King Lear, Forest Gump, The Cage, Płody Cywilizacji (zespoły ze Strzelna), Combi (Konin), Menhole lub Menhol – różna pisownia (Inowrocław), Pedagog (Gębice), ♦ 15 maja 1997 – koncert z okazji Dni Strzelna: Forest Gump, The Cage, Płody Cywilizacji, Wybryki Natury, Combi, ♦ 4 stycznia 1998 – Finał WOŚP: informacja, że miały zagrać Plankton (Gąsawa), Niedziela (Bydgoszcz), Płody Cywilizacji (Strzelno), Kasta (Strzelno) i Combi (Konin); w innym miejscu notka, że zagrało 6 zespołów, a pod jednym ze zdjęć podpis Time Of Silence z Bydgoszczy.

 


Listopad 1993 r. – na scenie Splin, Do Widzenia, Zenon Krater i Air Force One
(fot. ze zbiorów MGOKiR w Strzelnie)

Tyle „Kronika”. W zestawieniu brakuje informacji o pożegnalnym koncercie strzeleńskiego Do Widzenia z października 1994 r. To nie wszystko – na pewno w „Kujawiance” wystąpił też bydgoski Roan, a na stronie Planktonu jest informacja, że zespół zagrał także w czasie Finału WOŚP 8 stycznia 1995 r.

 

BASISTA PODOBNY DO JOHNA LENNONA

Rockowy klimat dobrze wpłynął na lokalną społeczność, powstawały nowe zespoły. Na przełomie 1996/1997 r. pod egidą Domu Kultury działały takie kapele, jak Wybryki Natury, The Cage, King Lear i Forest Gump. W przeważającej części skupiały one młodzież. Jedynym chyba wyjątkiem był Bogdan Ornatek, członek grupy King Lear – człowiek z gitarą basową, wyglądem przypominający Johna Lennona. Pan Bogdan był zaangażowany w wiele projektów muzycznych (widziałem go nie tylko na scenie Kina „Kujawianka”). „Kronika” Domu Kultury wymienia 4 – Ramus 13, The Blues Band, Kapela Podwórkowa i King Lear. Zmarł 7 marca 1997 r. …to czarny dzień – czytamy we wspomnianej „Kronice” – dla całej kultury w Strzelnie. […] odszedł długoletni działacz kultury, kolega, przyjaciel.

 

“THE BLUES BAND” I “DO WIDZENIA”

Nie pamiętam żadnego koncertu The Blues Band. Zespół powstał w styczniu 1991 r. z inicjatywy Piotra Lewandowskiego i Leszka Iwińskiego. Funkcjonował pod egidą Domu Kultury. Pierwsze próby odbywały się w strzeleńskim Liceum Ogólnokształcącym. W połowie 1994 r. grupę tworzyli: Krzysztof Łuczak, Piotr Lewandowski, Bogdan Ornatek i Jacek Łuczak. Grali do czerwca 1995 r.

W Domu Kultury działała również grupa Do Widzenia. Muzycy (Piotr Barczak, Jacek Jackowski, Piotr Lewandowski, Leszek Iwiński i Jacek Łuczak) łączyli folk z muzyką rockową. Śmiało można powiedzieć, że wyprzedzili swoją epokę – inni dopiero dekadę później na tym połączeniu robili kariery. Przez rok działalności (listopad 1993 – listopad 1994) pozyskali sympatię sporej grupy fanów rocka, ich koncerty były prawdziwą „ucztą dla ucha”. Podobno po zespole pozostały zarejestrowane nagrania. Być może ktoś ma jeszcze taśmę audio z wywiadem, którego fragmenty odtworzono w czasie pożegnalnego koncertu zespołu. Być może już niedługo zagrają koncert:-)

 


Plakat informujący o pożegnalnym koncercie Do Widzenia
(ze zbiorów S. Sobczaka ze Strzelna)

W 1994 r. muzycy z The Blues Band i Do Widzenia mieli ambitne plany. „Gazeta Pomorska” z 30 czerwca: Dwie dobrze się zapowiadające kapele działają przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury i Rekreacji w Strzelnie. Pierwsza z nich to folk-rockowe Do Widzenia. […] Wszystkie kompozycje i teksty tworzą członkowie zespołu. Do Widzenia cieszy się sporym rozgłosem w woj. bydgoskim, m.in. koncertowało z Air Force One. Na ubiegłorocznych Inowrocławskich Spotkaniach Artystycznych zespół otrzymał wyróżnienie za oryginalność. Kapela ma w planach nagranie płyty oraz występ na tegorocznym Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie. […] Drugą kapelą […] jest Blues Band. […] Grupa otrzymała wiele nagród i wyróżnień podczas licznych imprez i koncertów ogólnopolskich oraz regionalnych. Repertuar zespołu to standardy bluesowe. Tegoroczne plany Blues Bandu koncentrują się na występie podczas największego polskiego festiwalu bluesowego „Rawa Blues”.

 

2. Kultura „Październikowa”

 

PERKUSISTA SKALDÓW

W październiku 2003 r. Strzelno świętowało jubileusz 25-lecia pontyfikatu Jana Pawła II. Centrum obchodów znajdowało się na Wzgórzu św. Wojciecha (siedziba parafii z dwoma kościołami – rotundą i bazyliką, pamiętającymi czasy średniowiecza). Inicjatorami przedsięwzięcia byli strzeleński proboszcz ks. Otton Szymków oraz muzycy – Leszek Iwiński, Jacek Jackowski i Piotr Barczak. W murach bazyliki wystąpił wówczas tzw. zespół pielgrzymkowy (młodzież zapewniająca oprawę muzyczną strzeleńskim pielgrzymkom do Częstochowy), Orkiestra Dęta OSP w Strzelnie, chór z pobliskich Wronowych oraz uczniowie miejscowego LO. Najważniejszym punktem programu był jednak koncert z 12 października. We wtorek – relacjonował Piotr Barczak – wystąpił Jan Budziaszek, perkusista zespołu Skaldowie, człowiek o głębokiej, refleksyjnej wierze, choć przekazywanej w iście nowoczesny, a czasem szokujący sposób, który z krakowskim pieśniarzem Januszem Saługą przedstawił, bogato okraszone utworami muzycznymi, swoje refleksje na temat poszukiwania miłości we współczesnym świecie (Piotr Barczak, 25 lat na Stolicy Apostolskiej, „Wieści ze Strzelna”, 2003, nr 69, s. 4). Saługa grał na gitarze i śpiewał, a Budziaszek opowiadał różne historie i obsługiwał mnóstwo „przeszkadzajek”. Całość wypadła świetnie – profesjonalizm i miejsce (wiekowe murowane kościoły to najlepsze sale koncertowe na świecie) zapewne zrobiły wrażenie nie tylko na mnie.

 


Jan Budziaszek. W tle Jan Saługa (fot. erbe)

 

POMYSŁ

Obchody jubileuszu stały się bodźcem do zorganizowania „Października Kulturalnego. Dni Kultury Chrześcijańskiej”. W ramach cyklu, we współpracy z parafią, zamierzaliśmy pokazać w Strzelnie kulturę „z zewnątrz” przy jednoczesnym nie odcinaniu się od tego, co mieli do zaproponowania „miejscowi”. Inicjatorów przedsięwzięcia wspierały stowarzyszenia, samorząd i różne instytucje, które były zainteresowane realizacją tegoż projektu.

„Październik Kulturalny” zagościł w naszym mieście na kilka dobrych lat. W latach 2004-2006 staraliśmy się wprowadzać w życie naszą koncepcję. Później inicjatywa spadła głównie na parafię, ponieważ niektórym z pomysłodawców „Października” zabrakło determinacji i ochoty na kontynuowanie dzieła:-)

 

ZAINTERESOWANIE ODBIORCÓW

Programy z lat 2004-2006 obejmowały m.in. prelekcje, wieczory autorskie i wystawy. Oferta programowa cieszyła się przeciętnym zainteresowaniem odbiorców. Były momenty, w których sale dosłownie „świeciły pustkami”. W 2004 r. odbyło się spotkanie z bydgoską poetką Jolantą Baziak. Miejsce spotkania – znajdujący się w bazylice tzw. „Skarbczyk”. Z kolegą Sławkiem Tarczewskim nanosiliśmy kilkadziesiąt krzeseł (kawałek dziedzińca kościelnego, skrzypiące drzwi i kręte schody, a wszystko w czasie mszy św.). Przyszło może z 10 osób, wliczając w to organizatorów. Do tego w pewnym momencie dwie panie opuściły salę:-) „Ogromnym” zainteresowaniem (kilka osób, w większości organizatorzy) cieszyło się także, zorganizowane dwa lata później w przykościelnym Muzeum – Ośrodku Kultury Ottona i Bolesława, spotkanie z ks. dr. Aleksandrem Sobczakiem. Prelegent poruszył kwestię Prawnego wymiaru małżeństwa. Spotkanie zaplanowano po wieczornej mszy św. Niesamowity widok – z kościoła wychodzi masa ludzi, a nikt nie kieruje się w stronę muzeum. Ks. Sobczak zażartował, że swój wykład mógł zatytułować Jak można unieważnić małżeństwo:-)

 


Logo „Październików” – zdjęcie rotundy św. Prokopa
z okresu międzywojennego, przypadkowo wydrukowane
na urządzeniu, w którym zabrakło kolorowego tuszu

„Październiki” bywały też bardziej satysfakcjonujące pod względem frekwencji. Jako przykłady można podać m.in. spotkanie z byłym strzeleńskim proboszczem ks. Alojzym Świętochowskim czy relację Piotra Barczaka i Andrzeja Kortasa z ich pobytów w Kazachstanie („Październik” 2004).

 

MUSIC, MUSIC

Ważnymi punktami programów z lat 2004-2006 były imprezy muzyczne. Przez 3 lata w rotundzie koncertował zespół ewangelizacyjny Po Stronie Nadziei z Inowrocławia. Grupą kierował Michał Maciejewski, a w jej szeregach były osoby „z naszego fyrtla”.

Młodzież robiła dobrą robotę, smaku ich występom dodawało surowe wnętrze kościoła. Po Stronie Nadziei zawsze miało liczną publiczność. Artystom też się podobało. Wokalistka zespołu Ewa Siekacz: Bardzo się cieszymy, że możemy śpiewać w tej świątyni. Każdy z koncertów bardzo przeżywamy, poprzez muzykę, śpiew i taniec i modlitwę (ulotka informacyjna z programem „Października Kulturalnego”, 2006). W ramach imprezy wystąpił także m.in. inowrocławski kwartet smyczkowy Pro Arte („Październik” 2006).

W czasie organizowania pierwszej edycji zrodził się pomysł, żeby do Strzelna ponownie przyjechał Jan Budziaszek. Zaprosiliśmy go jednak dopiero na miesiąc przed imprezą (należy pamiętać o tym, że w „Październikach” prawie wszystko było robione „na ostatnią chwilę”:-) ).

Rozmowa telefoniczna z artystą:
– Chcielibyśmy, żeby pan wystąpił w Strzelnie.
– Kiedy? – spytał perkusista Skaldów.
– W październiku.
– W październiku!? Chyba za rok!


ROCK

Bez rocka obyć się nie mogło. Początki mieliśmy bardzo ambitne. W 2004 r. ogłosiliśmy, że w bazylice zagra Armia. Chodziło o akustyczne wcielenie grupy, występującej jako Zbylaki Maryi, ale wiadomo – Budzyński i te sprawy. Z muzykami kontakt miał Sławek Tarczewski (poznał ich chyba jako autostopowicz). Cena dogadana, ogłoszenie poszło, a my mieliśmy tylko wizję pozyskania niezbędnych pieniędzy. Żyliśmy w przekonaniu, że sfinansuje to jeden z prywatnych sponsorów. Sfinansował, ale tylko w 1/10. Zbylaki Maryi dotąd nie zadebiutowali w Strzelnie:-)

Bardziej udany był rok 2005. Dnia 28 października, w nieistniejącej już Kawiarni „Kolorowa” (dzisiaj w miejscu kawiarni stoi budynek Banku PKO), odbył się koncert grupy Skuund z Kruszwicy (Artur Łuczak – bas, Łukasz Nawrot – gitara i wokal, Robert Januszek – perkusja) oraz Orkiestry Dętej strzeleńskiej OSP z niezmordowanym Piotrem Barczakiem na czele. Miał też wystąpić inowrocławski Cameleon, ale odwołali występ. Zastąpił ich Marcin Olejniczak z Konina ze swoją muzyką elektroniczną.

Impreza odbyła się pn. „Rock w Październiku”. Muzycznie było bardzo fajnie – Orkiestra zaprezentowała rockowy set, Skuund trochę w klimatach Joy Division, a elektroniczny Olejniczak momentami nie do zniesienia. Wizualnie super, tłem do występów była ściana z niesamowitymi piramidami (obraz autorstwa strzeleńskiego artysty Eryka Szydzika). Frekwencja? Poza organizatorami i osobami, które przyjechały ze Skuundem, kilka osób. Najlepszym podsumowaniem koncertu były słowa pewnej osoby, która znała „Październik” od strony organizacyjnej i jako „publika”: najlepiej wychodzą wam imprezy, których wy nie organizujecie:-)

 

WIERZCHOLSKI PRAWIE UNPLUGGED

Najbardziej muzyczna była edycja z 2006 r. Ponownie miał zagrać Skuund, jednak koncert, nie pamiętam z jakiego powodu, się nie odbył. Występ Po Stronie Nadziei i Pro Arte – zgodnie z planem.

W ramach tego „Października” do Strzelna przyjechał również Sławek Wierzcholski z projektem Folk Blues Trio. Koncert sfinansował strzeleński Dom Kultury z pieniędzy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Folk Blues Trio zagrali w składzie: Sławek Wierzcholski (wokal, harmonijka, gitara), Joanna Szczepańska (skrzypce, wokal) i Jarosław Szymeczko (tuba). Jako support wystąpiła młodzież z grupy OWDIR (wychowankowie Ośrodka Wspierania Dziecka i Rodziny w Inowrocławiu), wspierana przez grającego na gitarze opiekuna, Krzysztofa Kosińskiego.

Koncert odbył się w sali Domu Kultury. W tym samym miejscu dekadę wcześniej celebrowano wspomniane „święta rockowe”. Tym razem zabrakło tamtej magii, choć koncert „na poziomie”, ze znanym repertuarem. Nie zabrakło też organizacyjnych niedociągnięć. Na początku pojawił się problem z akustyką (ściany nie były już wyłożone materiałem) – Wierzcholski się zirytował, bo muzycy nie słyszeli się na scenie (dużo nie brakowało, a koncertu by nie było); kazali powyłączać sprzęt, było prawie unplugged. Drugą „wpadką” była konferansjerka, a raczej jej brak – OWDIR zagrał bez zapowiedzi, chętnych do wyjścia na scenę nie było, ostatecznie to ja coś „bąknąłem” do mikrofonu. Trzecią – publiczność… To już stawało się normą, że ludzie zawodzili. Wydawało się, że lider Nocnej Zmiany Bluesa wzbudzi większe zainteresowanie. Tak się nie stało – na Wierzcholskiego przyszło ok. 60 osób, w tym spora grupa wychowanków jednej z miejscowych placówek.

”Październik” 2006 wyróżniał się również nazwą. Przedsięwzięcie zostało zorganizowane jako „Kulturalny Październik i Dni Kultury Chrześcijańskiej”. Takie wyraźne rozdzielenie i sygnał, że nie wszystkie punkty programu miały charakter dosłownie chrześcijański.